Następnego dnia Tariq planował zaprezentować tajemnice mojego ojca katarskim inwestorom – jego rzekome zwycięstwo. To byłby jego upadek.
Tego wieczoru zrecenzowałam najnowszy transkrypt. Jedna linia mnie zamurowała:
„Sophie wszystko mi mówi,” chwalił się Tariq. „Nie zdaje sobie sprawy, że przekazuje nam wszystko, co może podważyć ich ofertę.”
Nigdy nie wspomniałam mu o Abu Dhabi czy Katarze.
To oznaczało, że miałam w środku kogoś ze Martinez Global.
James potwierdził: Richard Torres — zaufany wiceprezydent mojego ojca — był informantem. Następnego dnia skonfrontowaliśmy go. Z dowodami w ręku przyznał się do zdrady i zrezygnował.
Później mój ojciec zapytał: „Czy jesteś gotowa na spotkanie z Tariqiem?”
„Bardziej niż kiedykolwiek,” odpowiedziałam.
Tego popołudnia Tariq dumnie zaprosił mnie na spotkanie z „inwestorami”. Nie miał pojęcia, że czeka na niego pułapka.
W hotelowym pokoju czekał Sheikh Abdullah, dwóch katarskich urzędników — oraz mój ojciec.
Tariq zamarł, gdy ujrzał na stole rozłożone: zeznanie Richarda, przelewy bankowe, transkrypty naszych kolacji.
„Czy wiedział, że wszystko rozumie?” zapytał Sheikh.
Odpowiedziałam perfekcyjnym arabskim: „To spotkanie dotyczy prawdy — i tego, co się dzieje, gdy ktoś jest niedoceniany.”
Tariq się załamał. Mój ojciec domagał się pełnej współpracy, a wszelkie kontakty ze mną zostały zerwane.
Wieczorem imperium Almanzorów upadło. Umowy zostały rozwiązane, ich reputacja została zhańbiona.
Richard podjął współpracę, lecz stracił karierę. Blackstone desperacko walczyło, by uratować sytuację.
Leila zadzwoniła w furii. Odpowiedziałam po arabsku: „W moim świecie nazywamy to oszustwem — i za to karamy.”
Dni później Martinez Global wygrało 200 milionów dolarów odszkodowania.
Triumf stał się cichą legendą: nigdy nie myl cisz z ignorancją.
Otrzymałam list od Tariqa — przeprosiny i poddanie się. Podarłam go.
Siedem tygodni później wróciłam do Damascus Rose — te same żyrandole, inna towarzystwo.