— Co się dzieje? — głos Michała drżał. Jeden z policjantów zrobił krok naprzód. — Michał Nowicki? Proszę z nami. Będzie pan musiał złożyć wyjaśnienia. — Jakie wyjaśnienia? — spróbował się uśmiechnąć, ale kąciki ust zadrżały. — To jakieś nieporozumienie. Katarzyna patrzyła na niego spokojnie. Zbyt spokojnie jak na kobietę, którą jeszcze wczoraj planował szantażować.
— Nieporozumieniem było wierzyć ci przez tyle lat — powiedziała cicho. Z zaparkowanego naprzeciwko samochodu wysiadła Agnieszka. Szła powoli, jakby każdy krok musiał zostać przemyślany. Michał ją zobaczył — i jego twarz nagle pobladła. — Agnieszka? Co ty tu robisz? Zatrzymała się kilka metrów od niego. Serce waliło, ale głos miała równy. — Chciałam zobaczyć twój „wyjazd do innego kraju”.
Milczenie przecięło powietrze jak szkło. — Ty… ty wszystko słyszałaś? — Piąte piętro. Okno przy schodach. „Kobiety uwielbiają ratować, to ich słaby punkt”. Mam dobrą pamięć. Policjant wyjął telefon. — Mamy nagranie rozmowy potwierdzające plan wywiezienia dziecka oraz wcześniejsze działania o charakterze oszustwa.
Michał gwałtownie odwrócił się do Agnieszki. — Ty to nagrałaś?! — Nie musiałam — odpowiedziała spokojnie. — Powtórzyłeś wszystko przez telefon Katarzynie. Myślałeś, że rozmawiasz z kimś innym. Katarzyna podniosła telefon. Z głośnika popłynął głos Michała — podekscytowany, szybki: „Kiedy Katarzyna wróci, będziemy w innym kraju… Zapłaci każde pieniądze…”
Michał cofnął się o krok. — To prowokacja. Ustawiłyście mnie! — Nie — Agnieszka pokręciła głową. — Sam się ustawiłeś. Policjant ujął go pod ramię. — Proszę wsiadać do samochodu.