Tamtej nocy Alex próbował to racjonalizować.
„Może przypomina sobie inny dom. Lub po prostu… marzy? Może to echo traumy?”
Lecz nie mogłam przestać o tym myśleć. A następnego ranka, gdy znalazłam Lily znów stojącą przy oknie, w milczeniu obserwując dom naprzeciwko, wiedziałam, że muszę to sprawdzić.
Przeszłam przez ulicę i zapukałam.
„Musiałam to sprawdzić.”
Kobieta, która otworzyła drzwi, wyglądała na zaskoczoną moją obecnością. Była blisko mojego wieku, miała ciemne włosy splecione w luźny warkocz i oczy, które wyglądały na zmęczone, ale pełne życzliwości.
„Cześć, jestem Megan,” przedstawiłam się grzecznie. „Mieszkam po drugiej stronie ulicy.”
„Jestem Claire,” powiedziała. „Wprowadziłyśmy się tu kilka tygodni temu.”
„To może dziwnie zabrzmieć, Claire,” kontynuowałam, niemal tracąc pewność siebie. „Ale… znasz małą dziewczynkę o imieniu Lily?”
„Mieszkam po drugiej stronie ulicy.”
„Nie,” powiedziała powoli, prawie niepewnie. „Nie sądzę. Dlaczego?”
Zawahałam się, zanim znów zaczęłam mówić. Claire była całkowicie uprzejma, ale dostrzegałam narastające zaciekawienie w jej oczach. _Nie miałam jej za złe, byłam obcą osobą, która stała na jej progu, pytając o dziecko, którego nie znała._
„To jest… niekonwencjonalne, wiem,” dodałam ostrożnie. „Ale naprawdę muszę, żebyś coś zobaczyła.”
Wyciągnęłam telefon i znalazłam jedyne zdjęcie, które mieliśmy biologicznej matki Lily. Zrobione lata temu, lekko ziarniste, ale jej rysy były wyraźne. Odwróciłam ekran w kierunku Clare.
„To jest… niekonwencjonalne, wiem.”
„To jest matka Lily,” objaśniłam. „Lily jest naszą córką. Adoptowaliśmy ją sześć miesięcy temu.”
Kontynuowałam opowieść, a Claire przybliżyła się do zdjęcia, kiedy mówiłam. Jej twarz nieco zbledła.
„Ona wygląda jakbym to ja, Megan,” wyszeptała.
Kiwnęłam głową.
„Ona wygląda jakbym to ja.”
„Roztrzęsło mnie to również,” przyznałam. „Kiedy otworzyłaś drzwi, miałam na myśli to samo. Ale nie sądzę, że Lily rozumie, co widzi. Ale myślę, że może ponowne spotkanie z tobą pomoże jej? Pomoże jej oddzielić wspomnienie od … prawdy.”
„Jeśli pomoże to twojej małej dziewczynce, to oczywiście chętnie się z nią spotkam. Tylko… może… _powiedz mi_, co mam powiedzieć?”
Kiedy Claire przyszła, Lily początkowo była spięta. Ale Claire delikatnie uklęknęła przed nią.
„Jeśli pomoże to twojej małej dziewczynce, to oczywiście chętnie się z nią spotkam.”
„Nie jestem twoją mamą, kochanie,” powiedziała. „Ale wiem, że wyglądam jak ona. Nie mogę nią być… ale chętnie będą twoją przyjaciółką.”
Lily przypatrywała się jej przez dłuższą chwilę, po czym skinęła raz. Nic więcej nie powiedziała, ale jej ramiona się rozluźniły i uśmiechnęła.
Claire stała się znaną twarzą w naszym życiu. Machnęła z tarasu, przynosiła ciastka lub siadała z nami na trawie, gdy Lily rysowała.
„Nie jestem twoją mamą, kochanie.”
Z czasem Lily zaczęła znowu mówić, najpierw cicho, a później śmielej. Opowiadała mi historie o swoim króliczku, o snach, które miała i o rzeczach, które ją rozśmieszają.
Przestała stać przy oknie.
A pewnego poranka, wspięła się między mnie i Alexa do łóżka, uśmiechając się.
„Przestała stać przy oknie.”
„Kocham was, Mamo i Tato,” wyszeptała, zanim znów zasnęła.
Lily ma teraz siedem lat. Jej królik wciąż śpi przy poduszce, ale czasami zostawia go na półce. W naszym korytarzu jest zdjęcie nas wszystkich: mnie, Alexa, Lily i Claire, siedzących na schodach przed domem.
Nie każdy dostaje rodzinę, którą chciał _na początku_. Ale czasami, jeśli mają szczęście, dostają tę, którą _naprawdę potrzebują_.
„Kocham was.”
Co myślisz, co wydarzy się dalej z tymi postaciami? Podziel się swoimi myślami w komentarzach na Facebooku.
Ta historia jest fikcją zainspirowaną prawdziwymi wydarzeniami.