Zaledwie miesiąc temu jej własny brat, Kiryłł, miał przyjechać do ich miasta w sprawach służbowych.
Wiera zaproponowała, żeby zatrzymał się u nich — nic nadzwyczajnego.
Ale Anton urządził prawdziwą scenę. Długo tłumaczył, jak będzie to niewygodne, jak przyzwyczaili się żyć tylko we dwoje i jak jego matka uważa, że częsti goście i krewni mieszkający w domu „niszczą młodą rodzinę”.
Żeby uniknąć kłótni, Wiera odpuściła, a jej brat zarezerwował tani hotel na obrzeżach.
„Czekaj” — powiedziała lodowatym tonem, patrząc mu prosto w oczy.