„Nie kłamię” – wyszeptałam, ale nikt mnie nie usłyszał przez rechot.
„A czy walczy też z zombie w Call of Duty?” – drwił ktoś inny.
Zatonęłam w krześle, oznaczona jako kłamczucha. Twarz piekła mnie jak ogień. Nie płakałam – mama nauczyła mnie, żeby tak nie robić.
„Kontroluj oddech, Em. Panika to wróg” – mówiła.
Ale wstyd palił mocniej niż jakikolwiek fizyczny ból.