„Wiem” – powiedziałem delikatnie, odbierając jej telefon. „Pozwól mi najpierw go wyczyścić. Wypoleruję go dla ciebie”.
Uśmiechnęła się. „Zawsze stukała w nią dwa razy przed wyjściem z domu. Widziałam, jak to robiła wiele razy”.
Zamarłem.
To prawda – moja mama robiła to od lat. Stuk, stuk. Zawsze zakładałem, że to nerwowy nawyk.
Cóż, nie byłem tego taki pewien.
Gdy szedłem w stronę kuchni, medalion wyślizgnął mi się z rąk i upadł na podłogę. Nie wydał dźwięku, jaki powinien wydawać metal.
Zadrżało.
Nie pusta. Nie twarda. Coś było w środku.
Tej nocy, po tym jak Ruby zasnęła, siedziałem przy kuchennym blacie z acetonem, żyletką i ręcznikami papierowymi. W pokoju unosił się zapach chemikaliów i mydła cytrynowego. Ręce trzęsły mi się przez cały czas.
Uszczelka nie była niedbała. Była staranna. Celowa. Nie chodziło o wygodę, tylko o ukrycie czegoś.
„Proszę, niech to będzie tylko zdjęcie” – wyszeptałam. „Proszę, niech to nie będzie coś, co wszystko zmieni”.
Kilka godzin później medalion się otworzył. Karta microSD wysunęła się i potoczyła po blacie.
Za nią znajdowała się złożona notatka napisana ręką mojej matki.
Jeśli to znajdziesz, to mnie już nie ma, Natty. Uważaj. To wielka odpowiedzialność.
Wpatrywałem się w to otępiały. Moja matka nie korzystała z komputerów. Nienawidziła smartfonów. Ledwo ufała mikrofalówce.
Więc co to było?
Moje myśli krążyły w kółko – skradzione dane, coś nielegalnego, coś niebezpiecznego. Pomyślałam o Ruby śpiącej na korytarzu.
Nie mogłem ryzykować.
Zadzwoniłem na policję.
Następnego ranka przybył funkcjonariusz i spojrzał na kartę. „Karta pamięci to nie do końca miejsce zbrodni” – powiedział.
„To po co zamykać to jak kapsułę czasu? Po co ostrzegać mnie, żebym był ostrożny?”
Wzruszył ramionami. „Może to sentyment.”
Prawie poprosiłam go, żeby wyszedł.
Wtedy podeszła detektyw – Vasquez. Spokojna. Skupiona. Przeczytała notatkę dwa razy i obejrzała medalion.
„Dobrze zrobiłeś, dzwoniąc” – powiedziała delikatnie. „Nie dlatego, że to niebezpieczne, ale dlatego, że może być ważne. Chcesz, żebyśmy to zbadali?”
Skinąłem głową.
„Moja mama nigdy nie miała niczego cennego” – powiedziałem. „Poza miłością”.
„W takim razie to miało dla niej znaczenie” – odpowiedział detektyw. „To wystarczy”.
Później w tym samym tygodniu odkryłem w puszce z przepisami mojej mamy stary paragon z Goodwill.
12 września 2010 r.
Pozłacany medalion w kształcie serca — 1,99 USD.
Natrafiłam też na list z odmową wypłaty odszkodowania z ubezpieczenia, który schowałam do torebki kilka tygodni wcześniej. Operacja Ruby – ta, która mogła niemal całkowicie przywrócić jej słuch – została odrzucona.