Po rozwodzie chciałam zacząć wszystko od nowa. Przeprowadziłem się do małego domku w cichej ślepej uliczce w Północnej Karolinie. Moje jedyne życzenie: pokój. I aby pielęgnować ten spokój, włożyłem swoje serce i duszę w mój trawnik. Posadziłam kwiaty, zainstalowałam lampy zasilane energią słoneczną i zadbałam o każdy zakamarek, aby stworzyć mały raj…
Stopniowo sąsiedzi mnie poznawali. Byłam « nową dziewczyną, która kocha ogrodnictwo ». I wszystko poszło dobrze… dopóki nie przyjechała Sabrina.
Sabrina była przeciwieństwem dyskrecji. Zawsze na wysokich obcasach, z mocnym perfumami i jeszcze głośniejszym głosem. Jeździła dużym SUV-em marki Lexus, którego szyby trzęsły się za każdym razem, gdy przejeżdżał obok. I wkrótce znalazła swoją własną “drogę na skróty”…
: przejdź przez MÓJ trawnik, aby dotrzeć do jego ogrodu, zamiast chodzić po chodniku.
Na początku po prostu szła wzdłuż krawędzi. Potem zaczęła kosić po przekątnej. Pojawiły się ślady opon. Pewnego ranka znalazłem jeden z moich najpiękniejszych krzewów róży zmiażdżony. Zebrałem się w sobie, wziąłem głęboki oddech i poszedłem z nią porozmawiać.
— «Sabrina, przepraszam, ale czy nie mogłabyś chodzić po moim trawniku? Bardzo mi zależy, a ty miażdżysz moje kwiaty…
Posłała mi zirytowany uśmiech.
— « Ojej, twoje kwiaty odrosną. Po prostu się spieszę, rozumiesz. »
Spokojnie powiedziałem mu, że jeśli to się utrzyma, będę musiał zainstalować coś, co zablokuje przejście.
Wzruszyła ramionami i odeszła, jakbym była niewidzialna…
Zrobiłem więc, co mogłem.
Umieściłem piękne kamienie ozdobne, na tyle duże, że przeszkadzały w samochodzie. Trzy dni później zostali wyrwani z krzeseł. Przy kołach.
Sabrina uważała, że brak mężczyzny sprawia, że jestem słaba. Że może deptać moją przestrzeń, kiedy tylko zechce. Nie wiedziała jednak, że wcale się nie złoszczę… To mnie zainspirowało.
Nie ma mowy o dzwonieniu na policję czy bójce. Nie. Wolałem podejście kreatywne, zgodne z prawem i bardzo satysfakcjonujące.
Poszedłem do centrum ogrodniczego i kupiłem kilka ozdobnych metalowych słupków, skręconych i artystycznie pomalowanych. Na pierwszy rzut oka wyglądały jak nowoczesne rzeźby. Czym one były? Solidne bariery, zakotwiczone głęboko w ziemi, na tyle daleko od siebie, aby umożliwić przejazd kosiarki… ale nie Lexus…