Wyjmujesz pranie z pralki i… te jaśniejsze, „przebarwione” plamy, dokładnie w tym samym miejscu. Pierwsza myśl: „Co ja zrobiłem?” Druga: „Czy to normalne?” Spokojnie: w większości przypadków ta mała tajemnica nie ma nic wspólnego z brakiem higieny. A najbardziej zaskakujące jest to, że twoje ciało może po prostu… wykonywać swoją pracę, dyskretnie i skutecznie.
Skąd się biorą te jasne plamy, które wyglądają jak wybielacz?

Najczęściej te wyblakłe obszary wynikają z naturalnej chemii okolic intymnych. Obszar ten ma lekko kwaśną równowagę, która działa jak codzienna „tarcza”. Z czasem, w zależności od fazy cyklu, naturalne wydzieliny mogą wejść w kontakt z tkaniną i zmienić kolor, szczególnie w przypadku ciemnej bielizny.
Dlatego widać to bardziej na czerni, granacie czy bordowym: pigmenty reagują wtedy bardziej widocznie. I nie, to nie jest „brud”. To po prostu… reakcja między barwioną tkaniną a naturalnym środowiskiem ochronnym.
pH: nieco techniczne słowo, które wszystko wyjaśnia

Bez zagłębiania się w chemię, zapamiętaj tę prostą ideę: twoje okolice intymne mają swoją własną „wewnętrzną pogodę”. Regulują się same, a ich kwasowość jest elementem prawidłowej równowagi. Ta równowaga pomaga utrzymać ochronną florę bakteryjną, a to właśnie ta kwasowość może z czasem prowadzić do drobnych przebarwień.
Innymi słowy: jeśli bielizna blaknie w tym konkretnym miejscu, często jest to znak, że jej kolor mieści się w normie.
Czego absolutnie nie należy robić w panice
Kiedy widzimy te ślady, chcemy „dokładniej oczyścić”. To zły pomysł. Zbyt agresywne działania (mocno perfumowane mydła, agresywne produkty, nadmierne mycie) mogą osłabiać skórę i powodować dyskomfort.