Ogień pojawił się nagle i bez ostrzeżenia, w jednej chwili przełamując rutynę dnia pracy i błyskawicznie rozlewając się po halach produkcyjnych ogromnego zakładu.
Potężny huk, kłęby gęstego czarnego dymu oraz narastająca panika wśród setek pracowników złożyły się na obraz pierwszych, najbardziej dramatycznych chwil tego tragicznego pożaru.
Na miejsce natychmiast skierowano dziesiątki zastępów straży pożarnej, a atmosfera grozy bardzo szybko ogarnęła cały teren zakładu i jego okolice.
Dzisiaj rano, tuż przed godziną 9:00, niebo nad ulicą Serdeczną niemal całkowicie zasłonił gęsty, czarny dym, gdy ogień wybuchł na terenie rozległego kompleksu przemysłowego.
Pierwsze zgłoszenia o pożarze dotarły do służb niemal natychmiast, co uruchomiło szeroko zakrojoną akcję ratowniczo-gaśniczą z udziałem jednostek z wielu rejonów.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że źródło ognia znajdowało się w jednej z hal produkcyjnych, a płomienie w bardzo krótkim czasie objęły znaczną część obiektu.
Na ten moment nie ma oficjalnego potwierdzenia, co było bezpośrednią przyczyną pożaru, ponieważ straż pożarna prowadzi szczegółowe rozpoznanie, by wykluczyć usterki techniczne lub problemy instalacyjne.
Pracownicy zakładu początkowo próbowali opuszczać swoje stanowiska samodzielnie, jednak sytuacja bardzo szybko stała się skrajnie niebezpieczna.
Ratownicy przekazali komunikaty o natychmiastowej ewakuacji, gdy intensywne zadymienie, wysoka temperatura i widoczne płomienie zaczęły zagrażać życiu ludzi.
Chaos, ogień i narastający strach sprawiły, że pierwsze minuty akcji miały wyjątkowo dramatyczny przebieg.
Strażacy, których liczba rosła z każdą kolejną minutą, niezwłocznie przystąpili do gaszenia rozprzestrzeniającego się pożaru.
Na teren zakładu wjechały specjalistyczne wozy bojowe, w tym pojazdy z drabinami mechanicznymi, umożliwiające dostęp do najwyższych części płonącej konstrukcji.
Wykorzystywano również intensywne linie gaśnicze oraz zraszacze wodne, by ograniczyć siłę ognia i zapobiec jego dalszemu rozlewaniu się.
Akcja była niezwykle trudna, ponieważ mimo szybkiej reakcji służb płomienie gwałtownie przemieszczały się w gęsto zabudowanych przestrzeniach hal przemysłowych.
Strażacy wielokrotnie stawali twarzą w twarz z ogniem, próbując opanować sytuację i nie dopuścić do przeniesienia się pożaru na kolejne obiekty.
Działania ratunkowe prowadzono w bardzo ciężkich warunkach, z użyciem specjalistycznych aparatów ochrony dróg oddechowych oraz gaśnic wodno-pianowych.
Służby z różnych kierunków zabezpieczały teren, prowadząc jednocześnie intensywne chłodzenie konstrukcji, aby zapobiec jej osłabieniu lub zawaleniu.
Ze względu na dynamiczny rozwój pożaru i realne zagrożenie życia podjęto decyzję o ewakuacji nawet 800 osób pracujących w zakładzie przy ulicy Serdecznej w Tychach.
Według informacji przekazanych przez służby i pracodawcę większość pracowników zdołała opuścić obiekt jeszcze przed przybyciem pierwszych zastępów straży pożarnej.
Ewakuowane osoby zostały skierowane do bezpiecznych stref, z dala od ognia, dymu i potencjalnych wybuchów.
Na miejscu obecne były zespoły medyczne i ratownicze, gotowe do natychmiastowej pomocy w przypadku obrażeń lub zatrucia dymem.
Na tę chwilę nie ma potwierdzonych informacji o osobach rannych ani hospitalizowanych, co służby określają jako ogromne szczęście przy tak dużej skali zagrożenia.
Ewakuowani zostali objęci opieką psychologiczną oraz kierowani do tymczasowych punktów zbiórki, gdzie zapewniono im podstawową pomoc i wsparcie.