Fraza „x od mamy” zszokowała amerykańskie matki, które szybko zareagowały w mediach społecznościowych. Ale o co właściwie są oskarżane?
Tajemniczy hashtag rozprzestrzenia się lotem błyskawicy w mediach społecznościowych: #MomHair. Nowy trend we fryzurach retro, jak jeansy mom , te dżinsy z wysokim stanem noszone przez matki w latach 90.? Absolutnie nie. Tym razem za etykietą „fryzura mamy” kryje się nie fenomen urody, ale dodatkowa presja wywierana na matki. Wszystko zaczęło się od publikacji 21 czerwca w „ New York Timesie ” artykułu zatytułowanego „Ale co może charakteryzować styl noszony specjalnie przez matki?”. Dla autorki artykułu, dziennikarki Bee Shapiro, „to cięcie można zobaczyć w podmiejskich centrach handlowych: bob, nieco dłuższy z tyłu, krótszy z przodu, który ma wyglądać elegancko, ale po prostu wygląda niechlujnie”.
Czy „mom hair” to „wielki błąd”?
Fryzjerka z salonu na Manhattanie, z którą przeprowadzono wywiad, poszła jeszcze dalej. „Pierwszą rzeczą, jaką kobiety, które właśnie urodziły dziecko, chcą zrobić, jest ścięcie włosów na krótko. Ale generalnie to duży błąd”. Fryzura typu bob jest zatem postrzegana jako praktyczne rozwiązanie dla młodych matek, które, zmagając się z potencjalnie zniechęcającymi zmianami fizycznymi, nie mają już czasu na dbanie o włosy między karmieniami i zmianą pieluch. Nowojorska dermatolog, która dzieli się swoim doświadczeniem, radzi młodym mamom, aby poczekały ze strzyżeniem. Wyjaśnia: „To nie włosy się zmieniają. Zmienia się również twoje ciało. Prawdopodobnie nie osiągnęłaś jeszcze wagi, do której chcesz wrócić. Prawda jest taka, że strzyżenie może również rozpraszać. Im krótsze włosy, tym bardziej jesteś narażona na stres”.
Czy po „tatusiowym ciele” mamy na myśli „włosy mamy”?
Te żądania, aby uniknąć wyglądu zaniedbanego, a jednocześnie oprzeć się pokusie porzucenia pierwszej lepszej fryzury, wywołały oburzenie wśród amerykańskich matek. Używając hashtagu #MomHair, zamieściły w mediach społecznościowych zdjęcia swoich różnych fryzur , dalekich od hipotetycznej i uproszczonej „fryzury mamy”. Z dużą dawką ironii, jedna młoda matka zastanawiała się na Twitterze, jak to możliwe, że nadal chodzi do pracy z taką fryzurą, podczas gdy inna zażartowała: „O tak, zapomniałam, nie jestem już kobietą, jestem matką!”. Podczas gdy w zeszłym roku tatuś bod , czyli brzuch, wyłonił się jako urocza i — prawie — seksowna alternatywa dla sześciopaku, wygląd matek nadal jest przedmiotem krytyki.