Wiele kobiet ma swoje drobne sekrety i nawyki, o których wolą nie mówić głośno.
Czasem same przyznają się do tych zachowań, ale nadal trudno jest im je w pełni zaakceptować.
Różnice między kobietami i mężczyznami są liczne, choć nie zawsze mają związek wyłącznie z wyglądem.
Często wynikają raczej ze sposobu myślenia, codziennych przyzwyczajeń i podejścia do życia.
W przypadku ubrań zdarza się, że kobiety próbują usuwać plamy śliną lub piorą spodnie dopiero wtedy, gdy zabrudzenie naprawdę zaczyna im przeszkadzać.
Bywa też, że zamiast prania używają dezodorantu na dżinsy albo zakładają strój kąpielowy tylko dlatego, że cała bielizna czeka jeszcze w koszu.
Można odnieść wrażenie, że albo pranie i prasowanie jest wyjątkowo nielubianym obowiązkiem, albo ubranie uznawane jest za czyste tak długo, jak długo nie widać na nim wyraźnych plam.
Ten drugi sposób myślenia bywa szczególnie zastanawiający i czasem budzi wątpliwości.
Podobnie wygląda sprawa z biustonoszami, bo wiele kobiet przyznaje, że rzadko pamięta, kiedy ostatnio je prało.
Jakby ta część garderoby funkcjonowała trochę poza codziennym zestawem ubrań.
Dobrym rozwiązaniem może być po prostu wrzucanie wszystkiego do prania za jednym razem, bez długiego zastanawiania się nad tym, co jest czyste, a co nie.
Dzięki temu można uniknąć plam, nieprzyjemnych zapachów i zbędnych wątpliwości.
Inne nawyki dotyczą bardziej ciała, intymności i sytuacji, w których w grę wchodzi poczucie wstydu lub skrępowania.
Jednak w wielu z tych zachowań mężczyźni również mogliby się bez trudu odnaleźć.
Zdarza się na przykład, że ktoś odkręca kran lub prysznic tylko po to, aby zagłuszyć wstydliwe odgłosy w łazience.
Niektórzy używają także perfum w zastępstwie dezodorantu, nakładając je na konkretne miejsca ciała, gdy akurat nic innego nie mają pod ręką.
Podobnie wygląda relacja z lodówką, do której sięgamy z nudów, kiedy nie wiemy, co ze sobą zrobić.
W takich chwilach staje się ona nagle najlepszym towarzyszem, który chwilowo wypełnia wewnętrzną pustkę.