Rozejm w Sejmie to już przeszłość. Doda ostro uderza w Małgorzatę Rozenek-Majdan i ujawnia, dlaczego „elity” milczały o piekle zwierząt. Za niespełna dwie godziny Sobolew stanie się areną walki o prawdę.

Sejmowa farsa i „pakt milczenia”. Doda nie zostawia suchej nitki na salonach
Wydawało się, że wspólny cel przy jednym stole w Sejmie zjednoczy zwaśnione gwiazdy. Nic bardziej mylnego. Dorota Rabczewska, znana z tego, że zawsze idzie pod prąd, właśnie zdetonowała medialną bombę, uderzając w celebrytkę, która siedziała naprzeciwko niej podczas obrad Komisji ds. ochrony zwierząt. Choć nazwisko nie padło wprost, kontekst jest jasny – mowa o Małgorzacie Rozenek-Majdan, która w Sejmie skupiała się na „bezpiecznych” tematach, takich jak kastracja i sterylizacja.
„O wszystkim wiedzą już od dawna. Mam żal, że nie nagłośniliście tego, że nie wzięliście swoich zasięgów, żeby otworzyć nam oczy wcześniej. Baliście się o swoje tyłki, baliście się ubrudzić, baliście się złamać układy polityczno-biznesowe” – grzmiała Doda podczas swojego live’a.
W kuluarach huczy od oskarżeń o wyrachowanie i cwaniactwo. Według Dody, gdy ona walczy o każdy miesiąc, by zakończyć koszmar w Sobolewie, inne znane twarze „katowały zwierzęta milczeniem”, by nie stracić kontraktów i wpływów. Gwiazda przyznaje wprost: „Ja wiem, że idę na odstrzał teraz”, ale nie zamierza dłużej tolerować gry pozorów, podczas gdy za zamkniętymi bramami schronisk trwa horror.
Sobolew: Ostatnie odliczanie do „Godziny Zero”
Marianna Schreiber i mecenas Topczewska na pierwszej linii frontu
Jest 10:14. Dokładnie o 12:00 pod Urzędem Gminy w Sobolewie pęknie zmowa milczenia. To nie tylko protest Dody – to narodowy zryw przeciwko „pato-schroniskom”. Swój udział w wydarzeniu zapowiedziała Marianna Schreiber, co tylko potwierdza, że sprawa przekroczyła granice show-biznesu i stała się sprawdzianem dla naszego społeczeństwa.
Merytorycznym kręgosłupem akcji jest mecenas Katarzyna Topczewska. Prawniczka od lat demaskuje układy, w których publiczne pieniądze karmią cierpienie. Topczewska punktuje brutalną rzeczywistość:
- Brak kontroli gmin: Samorządy często podpisują umowy, kierując się wyłącznie najniższą ceną, kompletnie ignorując los zwierząt.
- Zwierzęta widma: Zdarza się, że gminy płacą za utrzymanie psów, których fizycznie już nie ma w schroniskach.
- Fikcja urzędnicza: Jedynym organem kontrolnym jest Powiatowy Lekarz Weterynarii, co przy braku ustawowego obowiązku kontroli przez gminy, tworzy idealne pole do nadużyć.
Apel o „mądrą walkę”: Policja ostrzega przed hałasem
Mimo ogromnych emocji, służby apelują o spokój. Policja w Sobolewie przypomina, że hałas, krzyki i klaksony to dla zamkniętych psów wyrok paniki. Organizatorzy wprowadzili surowe reguły, by dzisiejszy protest był „nie do podważenia” przez system:
- Zero agresji: Nie odpowiadamy na zaczepki i prowokacje. Spokój to nasza siła.
- Czystość na froncie: Każdy porzucony baner czy butelka mogą być wykorzystane przeciwko protestującym.
- Bezpieczeństwo zwierząt: Apel o nieprzyprowadzanie własnych psów na teren protestu – tłum i napięcie mogą być dla nich zabójcze.
W Masio.pl wiemy, że dzisiejszy dzień to test dla nas wszystkich. Jako Polacy musimy zrozumieć, że dobro zwierząt zaczyna się tam, gdzie kończą się polityczne układy. Doda i mecenas Topczewska rzuciły wyzwanie systemowi, w którym „ręka rękę myje”. Pytanie brzmi: czy urzędnicy w Sobolewie odważą się dziś spojrzeć w oczy ludziom, którzy mają dość biznesu budowanego na kościach?