Dzień po pogrzebie nic już nie było takie samo.

Nie spodziewałem się niczego po jego następcy, więc nic mnie nie zaskoczyło.

Ale następnego dnia zadzwonił jego syn – zły, zdezorientowany, prawie krzyczący.

Przeszukując jedno ze starych pudeł pozostawionych przez matkę, znalazł list.

To nie było do niego adresowane.

Było zaadresowane do mnie.