Dobre krokiety zaczynają się od idealnego ciasta naleśnikowego. Musi być elastyczne, cienkie, sprężyste i odporne na wilgotny farsz. Przez lata testowałam różne przepisy, ale zawsze wracam do tego jednego. To prosty sposób mojej babci, który gwarantuje naleśniki idealne do zwijania, panierowania i smażenia bez pęknięć. Ciasto jest delikatne, ale jednocześnie mocne, nie rozrywa się i świetnie sprawdza się zarówno na krokiety świąteczne, jak i te robione na co dzień.
Sekret tkwi w proporcji jedna szklanka mąki dwie szklanki mleka dwa jajka. Nie ma tu zbędnych dodatków i ulepszaczy. Ciasto po krótkim odpoczynku rozlewa się równomiernie, smaży gładko i bez niespodzianek. Dzięki temu każdy naleśnik pozostaje cienki, elastyczny i gotowy do zwijania nawet z najbardziej soczystym farszem. Babcia zawsze powtarzała że najważniejsza jest dobrze rozgrzana patelnia i ręczne mieszanie bez miksera aby unikać napowietrzenia ciasta. Dzięki temu naleśniki nie będą miały dziurek i nie będą się rwały.
Jeśli chcesz uzyskać jak najcieńsze naleśniki wystarczy porządnie rozgrzać patelnię i za pierwszym razem delikatnie natłuścić ją olejem. Każdą kolejną porcję ciasta wylewaj cienką warstwą rozprowadzając ją ruchem nadgarstka. Gdy brzegi zaczną lekko odchodzić od patelni można przewrócić naleśnik i dosmażyć go z drugiej strony. Naleśniki studzą się bez problemu jeden na drugim a jeśli robisz je wcześniej przykryj je ściereczką aby nie wyschły.