Przez lata tysiące historii zgadzało się z tym samym: zawsze były znaki… ale je ignorowano.
Pierwszy znak: rzeczywisty brak empatii
Ci ludzie mogą udawać zmartwienie, ale nie czują bólu innych.
Jeśli ktoś płacze przy nich, nie czują współczucia. Jeśli ktoś cierpi, nie są poruszeni.
Potrafią naśladować zwroty takie jak „przepraszam” czy „rozumiem cię”, ale to tylko gra.
W środku nic nie ma.
Najbardziej niepokojące jest to, że oni rozumieją, gdzie boli , i wykorzystują tę wiedzę, żeby zadać jeszcze większy ból.
Kiedy konfrontujesz ich z ich chłodem, reagują gniewem, kpinami lub oskarżają cię o przesadę. Nigdy nie przyznają się do tego, że wyrządzili krzywdę.
Drugi znak: kłamstwa i ciągła manipulacja
Ci ludzie nie kłamią od czasu do czasu.
Oni żyją w kłamstwie.
Wymyślają historie, zmieniają wersje, fałszują fakty i robią to tak naturalnie, że mogą przekonać każdego. Nawet tych, którzy mają dowody w ręku.
Jedną z ich najgroźniejszych broni jest wzbudzenie w tobie wątpliwości co do samego siebie.
Mówią ci, że sobie coś wyobraziłeś, że źle to zinterpretowałeś, że jesteś zdezorientowany. Stopniowo zaczynasz tracić zaufanie do własnego umysłu.
Kiedy zostają zdemaskowani, nie biorą winy na siebie.
Udają ofiary. Płaczą. Obwiniają innych. Używają litości jako tarczy.
Trzeci znak: niszczą tych, którzy ich kochają
Nie atakują obcych.
Atakują tych, którzy im ufają.
Najpierw krytyka.
Potem pogarda.
Potem kontrola, izolacja, zależność.
Oddzielają cię od przyjaciół, od rodziny, od twojej emocjonalnej wolności.
Sprawiają, że czujesz się winny za to, że istniejesz.
Z czasem ofiara traci poczucie własnej wartości, energię, radość, a nawet zdrowie fizyczne. I co najważniejsze: zaczyna bronić tych, którzy ją niszczą.