Mruczy, przytula się do ciebie, zamyka oczy, gdy go głaszczesz… a potem nagle, bez uderzenia, gryzie cię. W tej chwili jesteś oszołomiony. Czujesz się zraniony, niezrozumiany, niemal zdradzony. Jak to małe stworzenie, które może pochodzić z naturalnego źródła, które pochodzi z gestu? A co, jeśli to ugryzienie nie było niebezpieczne, a niezręczny sygnał z pasażera?