Tej zimy moja szkoła zapowiedziała koncert świąteczny. Nie był on okazały – tylko sala gimnastyczna udekorowana papierowymi płatkami śniegu i kilkoma sznurami lampek – ale dla dzieciaka to było jak Broadway. Dostałem małe solo. Zaledwie kilka wersów w środku kolędy, ale dla mnie to było wszystko. Ćwiczyłem tygodniami, nucąc pod nosem, ćwicząc przed lustrem, szepcząc słowa przed snem.
Koncert świąteczny, który zmienił moje spojrzenie na mojego ojczyma!
