Spojrzałam na dziecko i poczułam ukłucie współczucia dla jego niewinności, ale szybko ustąpiło ono miejsca instynktowi samozachowawczemu. Pewnym głosem powiedziałam: „Nie”. Nie byłam narzędziem służącym jego wygodzie, a nasza wspólna przeszłość nie uprawniała go do mojej pracy.
Kilka lat temu moje małżeństwo zakończyło się w sposób, którego nigdy bym się nie spodziewała.
