„Blisko piekarni… wiesz, tej, którą kochasz.”
I to wystarczyło. Z torebką w ręku, z butami na wpół zawiązanymi, wybiegła za drzwi. Jej myśli krążyły: Kim jest Valerie? Czy to naprawdę się dzieje? Jak on mógł?
Przemknęła przez ruch uliczny, wzrokiem skanując każdy zakątek wokół piekarni. Zaglądała za samochody, zaglądała przez okna, okrążała blok. Jego nie było. Valerie też nie.
Bez tchu napisała SMS-a:
„Jestem w piekarni. GDZIE JESTEŚ??”
Cisza. A potem w końcu: