Następnego ranka Marina przeliczyła, co jest w lodówce:
jeśli będzie ostrożna, starczy jej jedzenia na trzy dni. W żłobku pani López zatrzymała ją: „Twoje konto jest przeterminowane. Musisz je uregulować w tym tygodniu”. Marina skinęła głową, tłumiąc wstyd. „Dam sobie radę” – obiecała, nie wiedząc jak. Po powrocie do domu zaczęła sporządzać listę ofert pracy, gdy zadzwonił telefon. Nieznany numer. Jej serce wiedziało to, zanim zdążył to zrobić rozum.
Wybór matki kosztował ją wszystko — dopóki prawda o dziewczynie, którą uratowała, nie wyszła na jaw.
