Pokazali, jak potraktowali Ziobrę w Parlamencie Europejskim. Takiego ciosu się nie spodziewał

Na korytarzach Parlamentu Europejskiego w Strasburgu doszło do nieoczekiwanego wydarzenia, które uderzyło wizerunkowo w polskich polityków. Inicjatywa jednej z kluczowych frakcji wywołała natychmiastową reakcję prawników i falę komentarzy w mediach społecznościowych.

Kontrowersyjna instalacja w Strasburgu
Oskarżenia o nadużycia i korupcję
Międzynarodowy kontekst ochrony Orbána
Ostra riposta obrońcy i zarzuty o zniesławienie
Kontrowersyjna instalacja w Strasburgu
Na korytarzach Parlamentu Europejskiego w Strasburgu doszło do bezprecedensowej akcji informacyjnej, która uderzyła bezpośrednio w czołowych polityków dawnego obozu władzy w Polsce.

Z inicjatywy frakcji Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów (S&D) na ekranach i ścianach budynku wyświetlono grafiki przedstawiające Zbigniewa Ziobrę oraz Marcina Romanowskiego w kontrowersyjnym kontekście. Towarzyszył im wizerunek Viktora Orbána oraz angielski napis sugerujący, że węgierski premier zapewnia im ochronę przed wymiarem sprawiedliwości. To wydarzenie odbiło się szerokim echem wśród dyplomatów, stanowiąc jaskrawy przykład zaostrzenia sporu politycznego na arenie międzynarodowej oraz wewnątrz samej Unii.

Rozwiń
HOŁOWNIA KŁAMAŁ. NAMAWIAŁ NA… GRUCA: MARSZAŁEK MOŻE ZOSTAĆ SAM
To watch this video please disable your adblock.
Oskarżenia o nadużycia i korupcję
Grafiki przygotowane przez lewicową grupę w europarlamencie nie pozostawiają złudzeń co do intencji autorów, stosując wyjątkowo mocne oskarżenia pod adresem polskich polityków. Na wizerunku Zbigniewa Ziobry umieszczono napis „nadużycie władzy”, co nawiązuje do śledztwa prokuratury obejmującego aż dwadzieścia sześć domniemanych przestępstw.

Z kolei Marcin Romanowski został zestawiony bezpośrednio z hasłem „korupcja”, co natychmiast wywołało falę komentarzy dotyczących rzetelności tych przekazów. Jak wynika z informacji przekazanych przez korespondentkę TVP w Brukseli, Dorotę Bawołek, obaj politycy mieli wcześniej uzyskać azyl i ochronę międzynarodową na Węgrzech, co umożliwiło im skuteczne uniknięcie aresztowania w kraju.

@DorotaBawolek/X

W Sejmie padły mocne słowa. I nagle pojawia się on z wetem prezydenta. To decyzja Karola Nawrockiego
Czytaj dalej

Przerażająca wizja Jackowskiego. Na ten rok przewidział konflikt na skalę światową
Czytaj dalej
Międzynarodowy kontekst ochrony Orbána
Polska delegacja nie była jedynym celem tej kampanii, gdyż plakaty ukazały szerszy problem osób poszukiwanych przez prawo, które znalazły schronienie pod politycznymi skrzydłami Budapesztu. Obok Polaków na grafikach pojawili się były premier Macedonii Nikoła Gruewski, skazany za korupcję, oraz były prezydent Brazylii Jair Bolsonaro. Gruewski otrzymał na Węgrzech azyl, natomiast Bolsonaro korzystał z gościnności węgierskiej ambasady w Brasílii, gdy groziło mu zatrzymanie paszportu przez policję federalną. Takie zestawienie ma na celu przedstawienie Węgier jako państwa chroniącego polityków unikających odpowiedzialności karnej, co dodatkowo komplikuje relacje dyplomatyczne i podważa zaufanie między krajami członkowskimi.

Ostra riposta obrońcy i zarzuty o zniesławienie
Na reakcję strony zainteresowanej nie trzeba było długo czekać, a sprawa bardzo szybko przeniosła się na grunt prawny i medialny. Mecenas Bartosz Lewandowski, pełniący funkcję obrońcy polityków, stanowczo zaprotestował przeciwko treściom prezentowanym w Strasburgu, nazywając całą akcję „zwykłym zniesławieniem”. Prawnik podkreślił szczególnie błąd merytoryczny w opisie Marcina Romanowskiego, zaznaczając, że poseł nie usłyszał żadnego oficjalnego zarzutu dotyczącego korupcji, co jego zdaniem całkowicie podważa wiarygodność kampanii frakcji S&D. Spór ten pokazuje głębokie podziały w Parlamencie Europejskim, gdzie walka polityczna coraz częściej toczy się przy użyciu narzędzi uderzających bezpośrednio w dobra osobiste i reputację oskarżanych działaczy.

Poseł Marcin Romanowski nie ma żadnego zarzutu „korupcji”, więc to zwykłe zniesławienie. – Napisał na X.
Czytaj więcej: