Najpierw była bieda, choroba matki i poczucie, że rodzinny dom właśnie się rozsypuje. Gdy mama zachorowała na gruźlicę, czteroletnią dziewczynkę razem ze starszą siostrą umieszczono w katolickim domu dziecka w Jordanowie. Jak opisuje Onet, dzieci nie były tam wołane po imieniu – dostawały numery.
„Nie miałyśmy imion. Byłam numerem osiem” – wspominała po latach w rozmowie cytowanej przez Plotek.
W relacjach siostry …
👇 👇 👇 👇 👇