Mył twarz, wślizgiwał się pod kołdrę… i natychmiast zasypiał. „Po co komplikować sobie życie?” – mawiał mój ojciec. Jednak z czasem budzenie się stawało się coraz mniej przyjemne: ciężka głowa, zdrętwiałe nogi, uczucie zmęczenia pomimo przespanej nocy. Nic niepokojącego, ale wystarczająco, by dać do myślenia. A gdyby pora snu zasługiwała na odrobinę więcej uwagi? Specjalista od snu podzielił się z nami wymownym obrazem: nie kładziesz się spać tak, jakbyś wyłączał zapłon w samochodzie, ale tak, jakbyś przygotowywał się do miękkiego lądowania.
Dlaczego organizm potrzebuje miękkiego lądowania wieczorem

W nocy wszystko naturalnie zwalnia: tętno, oddech, ogólny poziom energii. To dobra wiadomość, ponieważ organizm wykorzystuje ten czas na regenerację. Jednak gdy dzień był bardzo siedzący, stresujący lub nieregularny, ta zmiana może być uciążliwa. W rezultacie zasypiamy szybko, ale budzimy się z uczuciem ciężkości lub sztywności.
Przesłanie dr. Jonathana Taieba, specjalisty od snu, jest proste i uspokajające: nie chodzi o to, aby zamienić wieczór w tor przeszkód, ale o to, aby pomóc organizmowi łagodnie przejść z trybu „działania” do trybu „odpoczynku”.
Najłatwiejszy do przyjęcia duet wieczorowy

Spośród wszystkich rad, jedna propozycja wyróżnia się swoją rozbrajającą prostotą: 5 minut delikatnego ruchu + szklanka wody.
5 minut spacerem.
Nie potrzeba trampek ani stopera. Wystarczy kilka spokojnych kroków wokół mieszkania, na balkonie lub na ulicy, oddychając spokojnie. Pomysł? Aby pobudzić krążenie, rozluźnij ramiona i wyślij mózgowi sygnał, że dzień dobiega końca. To trochę jak potrząsanie butelką przed odstawieniem.