Mój mąż musiał iść na przyjęcie świąteczne w pracy, więc żartobliwie napisałam mu na piersi:
„To mój mąż; jeśli go dotkniesz, zapłacisz za to”.
Śmiał się, gdy to robiłam flamastrem, udając oburzenie, jakby był zakazanym owocem, który muszę bronić.
Był to nasz mały żart – coś, co miało rozładować napięcie ostatnich tygodni.
Pracował dużo, a ja byłam w domu z naszą …
👇 👇 👇 👇 👇