To było tuż po świcie, kiedy zobaczyłam dom mojego sąsiada w dymie, ale nie było strażaków

Rano miał być jak każda inna sobota. Cisza, słońce ledwo podgląda horyzont, rzuca długie cienie na puste ulice. Siedziałem na moim ganku, pijąc kawę, delektując się spokojem.

Ale wtedy to zobaczyłem.

Gruby, szary dym wynurzony z domu mojego sąsiada, wirujący przez okno jak sygnał niepokoju.

Zemrużyłam oczy, próbując zrozumieć to, co widziałam.

Silhouettes przeniósł się wewnątrz, szalony, ale dziwnie skoordynowane.


KONTYNUUJ CZYTANIE NA NASTĘPNEJ STRONIE

👇 👇 👇 👇 👇

Leave a Comment