Wąska uliczka za rynkiem okręgowym była miejscem, w którym rzadko wychodziłem, zwłaszcza gdy zapadł zmrok, rzucając długie cienie, które wydawały się szeptać sekrety. A jednak tam byłem, moje kroki odbijały się echem na pękniętym chodniku, kiedy zauważyłem ją – małą dziewczynkę, nie starszą niż sześć lat, grzebiącą w przepełnionych śmietnikach.
Jej ruchy były powolne, celowe i wypełnione zmęczeniem, które wykraczało poza …
👇 👇 👇 👇 👇