Siedziałem sam w ciemnym salonie, a zegar ledwo wbił się o dziesiątej rano.
Każda minuta była jak godzina, rozciągnięta przez smutek, który wypełniał każdy zakątek domu.
Właśnie pochowaliśmy moją córkę dwie godziny temu, a ciężar jej nieobecności mocno się utrzymał.
Pokój był cichy, poza miękkim tykaniem zegara.
Wpatrywałem się w wyciszone wzory tapety, próbując znaleźć pocieszenie w ich znajomości.
Dzień …
👇 👇 👇 👇 👇