To było tuż po zamknięciu w cichy czwartkowy wieczór w bistro w śródmieściu, w którym pracuję, moment, w którym klaster talerzy w końcu umiera i zaczynasz myśleć o zamknięciu.
Kierownik restauracji był wyraźnie zdenerwowany – bardziej niż zwykle – i bez wielu wyjaśnień, nagle wyrzucił kobietę, która weszła całkiem niezapowiedziany.
“Polityka”, mamrotał, machając ręką lekceważąco.
Nie spotkałem jej wcześniej. Wyglądała na zdezorientowaną …
👇 👇 👇 👇 👇