Smugi kondensacyjne widoczne za samolotami budzą liczne pytania i kontrowersje. Wbrew powszechnemu przekonaniu, że są one po prostu naturalną kondensacją, niektórzy twierdzą, że zawierają potencjalnie niebezpieczne substancje chemiczne. Te twierdzenia skłaniają do krytycznej refleksji nad tym, co dzieje się na naszym codziennym niebie.
Ślady chemiczne, a nie naturalne
Smugi kondensacyjne pozostawiane przez większość samolotów nie są zwykłym zjawiskiem kondensacji, jak często twierdzą media i osoby weryfikujące fakty. Wręcz przeciwnie, uważa się, że są to smugi chemiczne, znane po angielsku jako chemtrails . Smugi te składają się ze specyficznych substancji, które oddziałują z atmosferą w nietypowy sposób.
Niezależni badacze przeanalizowali ich skład i stwierdzili stałą obecność dwóch głównych pierwiastków: baru i glinu. Związki te mają unikalną zdolność wiązania się z cząsteczkami naturalnie występującymi w powietrzu, co pozwala im na stopniowe rozprzestrzenianie się. W rezultacie tworzą one mgiełkę, która osłabia promienie słoneczne, zmieniając tym samym jasność nieba.
Ostatnie i niepokojące dodatki
Co jeszcze bardziej niepokojące, ostatnie obserwacje wskazują, że te chemiczne ślady zostały wzbogacone o inne pierwiastki. Oprócz baru i glinu, zawierają one obecnie nanocząsteczki i pasożyty. Wydaje się, że te dodatki będą miały szerszy wpływ na środowisko i zdrowie.