Krojąc cytrynę, odkryłem w jej wnętrzu coś dziwnego…

 

To zjawisko, które występuje częściej, niż mogłoby się wydawać.

Część cytryn, mimo że wyglądają na świeże, w środku jest zainfekowana przez grzyb o nazwie Alternaria. To on odpowiada za tzw. czarną zgniliznę cytryn.

Nie pachnie źle, nie zmienia smaku na zewnątrz, ale potrafi całkowicie zniszczyć wnętrze owocu.

Co ciekawe, wszystko zaczyna się od stresu.

Tak, nawet cytryny mogą go doświadczać. Zbyt długie przechowywanie, wilgoć, szok termiczny albo lekkie uszkodzenie skórki mogą wystarczyć, by grzyb się rozwinął.

Z czasem miąższ zaczyna czernieć, tworząc kształty przypominające gwiazdy lub ciemne plamy.

To proces, którego z zewnątrz nie da się dostrzec.

Ale czy taka cytryna jest groźna dla zdrowia?

Nie, samo dotknięcie jej niczym nie grozi. Jednak spożywanie zainfekowanego miąższu nie jest dobrym pomysłem.

Grzyb Alternaria może produkować toksyny drażniące układ pokarmowy i oddechowy, zwłaszcza u osób wrażliwych lub uczulonych.

Lepiej więc nie ryzykować – nawet jeśli część owocu wygląda jeszcze dobrze.

Jak uniknąć takiej sytuacji?