Nasze ciała są naprawdę niesamowite. Jednak nie sądzę, aby zdecydowana większość z nas kiedykolwiek doceniła cud ewolucji, którym jesteśmy. Tymczasem nieustannie jej podlegamy, a świadczy o tym choćby ścięgno w ręce, a raczej jego brak.
Chodzi mi o to, że jeśli się nad tym zastanowić, to ewoluowaliśmy od istot, które nie różniły się od współczesnych szympansów, do chodzących, mówiących stworzeń zdolnych do budowania złożonych społeczeństw i wysyłania rzeczy na inne planety. Wszystko to w mgnieniu oka, przynajmniej jeśli weźmie się pod uwagę wiek wszechświata.
Jednak jedną z najciekawszych koncepcji związanych z naszą ewolucją jako gatunku jest to, że jesteśmy praktycznie tacy sami, jak powiedzmy dwadzieścia tysięcy lat temu. Chociaż teraz żyjemy w świecie, który znacznie różni się od tego, w którym niegdyś żyli nasi przodkowie.
Jeszcze bardziej interesujący jest fakt, że nadal ewoluujemy. Choć proces ten zachodzi niezwykle powoli. W taki sposób, że na przestrzeni wielu pokoleń rzadko widzimy dowody na to, że w ogóle coś takiego się dzieje.
Tak, więc pomyśleliśmy, że zwrócimy waszą uwagę na związek między pozornie niewinnym ścięgnem w nadgarstku, a nieustającą podróżą, którą odbywamy jako ludzie, zmierzając powoli w przyszłość.