Podeszła delikatnie, bez gwałtownych ruchów, po czym uklękła, by znaleźć się na jego wysokości. W ostrym świetle świetlówek natychmiast dostrzegła fioletowe siniaki na jego ramionach, wyraźnie odciśnięte odciski palców, a także niewielkie, słabo zagojone rozcięcie nad czołem.
„ Kochanie… ” powiedziała cicho, niemal szeptem. „ Jesteś ranny? Gdzie są twoi rodzice?”
Usta Theo zadrżały. Próbował przemówić, ale początkowo nie wydobył z siebie żadnego dźwięku. Potem, łamiącym się oddechem:
„ Potrzebuję pomocy… proszę…”
Spojrzał na Amélie.
„ Moja siostra jest głodna. I… nie możemy wrócić do domu”.
Olivia poczuła gulę w gardle. Wskazała jej krzesło i pomogła usiąść. Podchodząc bliżej, dostrzegła stare rany jeszcze wyraźniej – niektóre pożółkłe od starości, inne świeższe. To nie był wypadek.
Przeczytaj więcej na następnej stronie >>