W niczym nie przypominała dziewczyny, którą znałam: krucha, wyczerpana, z wyrytym na twarzy poczuciem winy. Zatrzymała się kilka kroków ode mnie, drżąc. „Mamo” – wyszeptała. „Dziękuję, że przyszłaś”. „Przyszłam dla Ethana” – odpowiedziałam. „Nie dla ciebie”. Skinęła głową, a łzy spływały jej po policzkach.
„Moja córka powiedziała mi, że jestem obrzydliwy… więc sprzedałem wszystko i zniknąłem bez słowa. Myślała, że odziedziczy moje miliony, ale ja zniknąłem z każdym groszem”.
