Kolejne dni były prawdziwym skokiem w nieznane. Marina poznała systemy, harmonogramy i słownictwo, które wydawało jej się obce. Od pierwszego spotkania robiła notatki, jakby każde słowo było na wagę złota. Rodrigo, daleki od upokorzenia jej, zachęcał ją: „Wszyscy popełniamy błędy. Ważne jest, żeby się uczyć i mówić, kiedy się czegoś nie rozumie”. A Marina, która zawsze była dyskretna, zaczęła odkrywać, że dbałość o szczegóły jest jej mocną stroną.
Rodrigo zaprosił ją również do siebie, aby przedstawić Martinę, a dziewczynka pobiegła do niej, jakby przeznaczenie już przemówiło: „Pani Marina!”. Kiedy Carlos i Emma przybyli, zaskoczeni taką elegancją, Martina bezceremonialnie zaprowadziła ich do swojego pokoju: „Mam ogromny domek dla lalek!”. Śmiech trójki dzieci wypełnił dom, w którym do tej pory panowała zbyt cisza. Rodrigo obserwował ich z melancholijnym smutkiem. „Czasami mam wrażenie, że daję jej wszystko… z wyjątkiem tego, czego potrzebuje” – zwierzyła się.
Przeczytaj więcej na następnej stronie >>