Nigdy nie wypowiedziałam tych słów na głos moim córkom, ale myślałam o nich niezliczoną ilość razy.
Tej nocy sen przychodził z przerwami.
Najmniejszy skrzyp w domu wybudzał mnie ze snu.
Głos w mojej głowie mówił: „Postąpiłeś słusznie”.
Ktoś inny szepnął: „Wpuściłeś obcego do swojego domu. Wspaniale”.
W pewnym momencie wstałem pod pretekstem sprawdzenia termostatu i zajrzałem do pokoju gościnnego.
Laura była na wpół siedząca, na wpół leżąca, oparta o ścianę.
Oliver spał na jego piersi.
Jego ramiona oplotły go niczym pasy bezpieczeństwa.
Rano obudził mnie lekki ruch.
Wszedłem na korytarz.
Drzwi do pokoju gościnnego były otwarte.
Laura była w środku i starannie ścieliła łóżko.
Koc, którego użyła, był złożony z najwyższą precyzją.
Starannie ułożone ręczniki.
Oliver znów się do niej przycisnął.
Przeczytaj więcej na następnej stronie >>