Następnego dnia nagłówki gazet opiewały ten świąteczny cud. Wtedy zrozumiałem, że sprawiedliwość to nie tylko egzekwowanie prawa; to także ochrona najsłabszych, okazywanie współczucia i mówienie o wadach systemu.
Później spotkałem Thomasa Reevesa. „Dlaczego przyszedłeś tamtego wieczoru?” – zapytałem go.
„Ponieważ musiałeś zobaczyć konsekwencje swoich decyzji” – odpowiedział.
Dziś sierociniec Sainte-Catherine kwitnie. Motocykliści nadal go chronią. Dzieci są bezpieczne. Społeczność zjednoczyła się wokół niego. I wyciągam z tego następującą lekcję: czasami prawdziwej sprawiedliwości nie narzuca siła okoliczności, ale serce, odwaga i działanie.
W Wigilię dwustu motocyklistów otoczyło sierociniec.
I dali sędziemu nauczkę: co tak naprawdę oznacza sprawiedliwość.