Wtedy mnie olśniło. Nie chodziło tylko o pieniądze. Wszystko, co zbudowałem, musiało trafić w odpowiednie ręce. Dlatego postawiłem sobie za cel odkrycie, kto jest naprawdę tego godny.
Przebrałem się za bezdomnego i poszedłem do swojego supermarketu, żeby zobaczyć, kto zasługuje na mój spadek, a potem…
