Aktor uważa tę sytuację za zabawną i wzruszającą. Wspomniał, że jego synowie, wciąż dość młodzi, po prostu nie potrafią połączyć dziecka z filmu z ojcem, którego widują na co dzień. Culkin przyznaje, że uwielbia tę niewinną fazę, nazywając ją wyjątkowym darem. Pozwala ona jego dzieciom doświadczyć magii filmu bez poczucia celebrytyzmu czy nostalgii. Dla nich „Kevin sam w domu” to po prostu historia o dzielnym chłopcu, a nie fragment przeszłości ich ojca.
Dwaj synowie Macaulaya Culkina wciąż nie zdają sobie sprawy, że gra Kevina w filmie „Kevin sam w domu”, mimo że „często” oglądają razem ten film
