Krzyknęła z pogardą. „A ty jesteś cholernym czarnoskórym, który nigdy nie powinien był uciec od biedy, z której się wywodził. Brud. I myślałeś, że skoro nosisz drogie garnitury i masz pieniądze, możesz ukryć, kim naprawdę jesteś?” Marcus oddychał powoli, zaciskając mocno pięści pod stołem, próbując powstrzymać falę emocji, która go tliła. Myślał tylko: „Jak mogłem spędzić tyle lat z kimś, kto tak mną gardził?” Daniela kontynuowała bez przerwy, napędzana własną nienawiścią i arogancją.
Podczas podpisywania dokumentów rozwodowych nazwała go „czarnym śmieciem”… ale sędzia przeczytał coś, co zmieniło WSZYSTKO…
