Słowa przeszyły mnie niczym szkło. Policzki mnie paliły i przytuliłam córkę mocniej, pragnąc, żeby podłoga mnie pochłonęła. Wokół nas ludzie wiercili się niespokojnie na siedzeniach, ale nikt się nie odezwał. Był zbyt głośny, zbyt pewny siebie, zbyt pewny siebie.
Bogaty mężczyzna wyśmiał matkę, która zmagała się z problemami na oddziale ratunkowym, ale słowa lekarza wywołały radość w całym pomieszczeniu
