Rozumiała, że jej syn i synowa chcą się jej pozbyć, ale nie wiedzieli, z kim mają do czynienia.

Pozwoliła im myśleć, że plan zadziałał.
Jej syn odetchnął z ulgą, synowa puściła jej dłoń.
Spojrzeli na siebie – zwycięstwo.
Ale kiedy kobieta otworzyła oczy, w jej spojrzeniu nie było już bezradności.
Tylko cisza i wyrachowanie.
Powoli odstawiła butelkę na stół.
Kieliszek brzęknął – cicho, ale groźnie.
„Wiesz” – powiedziała niemal czule – „
jeśli chcesz się kogoś pozbyć…
powinieneś upewnić się, że nie jest mądrzejszy od ciebie”.
Jej syn zbladł.