„Nie chciałam” – wyszeptała, gdy wchodziłem. „Przysięgam, Aaron. To było tylko głupie wyzwanie. Wszyscy się śmiali, a Emily… chciała wygrać. Zawsze chciała udowodnić, że nie jest już dzieckiem”.
Ścisnęło mnie w gardle. „Dodałeś jej coś do wody”.
Wzdrygnęła się. „Tylko kilka kropel wódki… Myślałam, że będzie zabawnie. Nie wiedziałam, że tyle wypije. Nie wiedziałam, że to może ją zabić”.
„Wódka?” – warknąłem. „Ta butelka pachniała płynem do czyszczenia”.
Jej wzrok powędrował w moją stronę, a potem odwrócił się. Cisza się przeciągała. Poczułam zimny dreszcz w żołądku. „Claire” – powiedziałam powoli – „co było w tej butelce?”
Zakryła twarz dłońmi. „To nie było moje. Mama to przyniosła. Powiedziała, że to domowy tonik – coś, co robiła na przyjęcia. Myślałam, że to woda smakowa. Nie sprawdziłam”.
Powietrze uleciało mi z płuc. W drzwiach stała mama, blada i drżąca. „Przestań, Claire” – powiedziała ostro. „Dość”.
