A Andrzej – jej mąż – stał tam, milcząc, obserwując. Nie bronił jej. Nie ruszył się. Po prostu spuścił wzrok, jakby wstydził się jej istnienia.
Rodzina jej męża zmusza ją do publicznego rozebrania się, żeby ją upokorzyć — aż do momentu, gdy przychodzą jej dwaj bracia-miliarderzy
