William uśmiechnął się szeroko. „Właściwie tak. Ale może nie na długo”. Bez trudu złapał podwiązkę, odwrócił się do mnie i uklęknął na jedno kolano.
„Posadziła mnie przy stoliku dla singli, żeby się ze mnie naśmiewać — chwilę później przystojny nieznajomy wywrócił jej idealny dzień do góry nogami”
