W tym momencie bariery, które Dolores wokół siebie zbudowała, zdawały się runąć, przynajmniej trochę. W pokoju panowała cisza, przerywana jedynie sporadycznym pociąganiem nosem. Dolores podeszła do Rosalie i przez coś, co wydawało się wiecznością, wpatrywały się w siebie – w milczącej komunikacji, która nie wymagała słów.
Kiedy były urodziny mojej córki, teściowa odsunęła tort, mówiąc: „Ona na to nie zasługuje”.
