Tymczasem Mariczka stanowczo postanowiła nie odwiedzać Hanny. Wspomnienie chwili, gdy usłyszała to wszystko na własne uszy, było aż nazbyt żywe. Hanna, wykorzystując sytuację, nie przepuściła żadnej okazji, by ponarzekać na synową za każdym razem, gdy Ostap dzwonił lub odwiedzał:
„Możesz myśleć o mnie, co chcesz, ale niczego nie będziesz w stanie udowodnić” – powiedziała groźnie teściowa, stawiając synową przed trudnym wyborem.
