Pokój miał zostać otwarty jesienią. Płakałam potem w samochodzie. Nie za głośno, tylko to delikatne drżenie, niczym ucisk, który od miesięcy trzymał mnie w piersi, w końcu ustąpiło. Dwa tygodnie później miałam klucze. Pokój schowany za siłownią. Stare okna, obdrapane podłogi. Idealnie. Sama wyszorowałam ściany. Pomalowałam je na kolor jaja drozda.
Mój mąż złożył pozew o rozwód zaraz po tym, jak odziedziczyłam majątek po mojej mamie. Myślałem, że trafił szóstkę w totka, ale moja mama go przechytrzyła…
