Mój brat Daniel, młodszy ode mnie o dwa lata, zawsze był ulubieńcem rodziców. Opiekowałam się nim, kiedy dorastał, dbałam o to, żeby chodził do szkoły, pomagałam mu w odrabianiu lekcji. Ale z wiekiem ich uprzedzenia stały się niezaprzeczalne. Dla nich Daniel był nieskończenie obiecujący, podczas gdy ja byłam „zbyt uparta”, „zbyt niezależna”, „nie dbałam o rodzinę”.
Na ślubie mojego brata, jego narzeczona uderzyła mnie przed 150 gośćmi, ponieważ nie chciałem oddać swojego domu.
