Kilka dni później wynajął maleńki, wilgotny pokój na skraju miasta, zaledwie o długości zasięgu. Stałem się jednak dla niego azylem. Codziennie jeździł rowerem na targach po zakupach spożywczych, a czasami zatrzymywał się w kawiarni, przez przestrzeganie życia.
Po przeniesieniu tytułu własności domu na syna, ojciec został natychmiast eksmitowany. Nie wiedział, że ma przy sobie 10 miliardów dolarów…
