Pogrzeb był kameralny, godny i pełen szacunku. Członkowie lokalnego oddziału Weteranów Wojen Zagranicznych (VFW) przyszli w mundurach, stojąc na baczność, gdy flaga została precyzyjnie złożona. Daniel wygłosił mowę pogrzebową spokojnym tonem, powściągliwym w bólu. Nie mówił o bogactwie ani sukcesie, lecz o honorze – takim, jakim żył jego dziadek.
Jego krewni siedzieli w tylnych ławkach, pogrążeni w poczuciu winy.
